Czy trzy przegrane są przegrane?

Czy trzy przegrane są przegrane?

Zadając to pytanie, odpowiedź wydaje się oczywista. Trzy przegrane mecze to zero punktów i nic tego nie zmieni. Jednak matematyczna prawda nie oddaje wartości zebranych doświadczeń. Rocznik 2004-2005 jest prześladowany w sezonie jesiennym pechem niefortunnych kontuzji. Straciliśmy nie tylko bramkarzy, wycofani zostali z pola aktywni zawodnicy. W ostatnim meczu bramki bronił Krzysio Grobelny, gracz, który w tym sezonie zdobył dwa gole… Tym bardziej na podziw zasługuje postawa drużyny niedająca łatwych punktów przeciwnikom. Spoglądając z perspektywy pierwszych części trzech meczy jedna była przegrana, jedna wygrana a trzecia remisowa. Rozstrzygnięcia zapadały w drugiej części, można było zaobserwować wpływ zmęczenia zawodników i konsekwencje braku wspomnianych wyżej graczy, czyli Krzysia G., Kacpra S., Jasia D. i Andrzeja K.

Krótkie relacje:

JKS – Koziołek Poznań  – do przerwy 0: 1

Dobra szybka gra obu stron, nieliczne okazje JKS, uważna obrona. Po przerwie niefortunny rzut karny, 0: 2, później seria pomyłek, utrata kolejnego gola, załamanie kondycyjne, kolejne straty…Ostatecznie wysoka przegrana 0: 8, choć każdy z osobna gracz dawał z siebie wiele, to nie wystarczyło na czołową drużynę grupy…

JKS-Korona Zakrzewo  – do przerwy 1: 0

Bardzo składna i aktywna gra całej drużyny, już w pierwszej minucie ładny atak Jasia G. i Krzysia G., dwie minuty później zagrywka Piotra B. do Nikodema B. i groźna dla Korony sytuacja. W naszej bramce daleki strzał broni paradą Kacper S. Za moment w prawie 100% sytuacji po podaniu Nikodema B. staje Krzysio G., ale bramkarz Korony dobrze wyczuł zamiar i wybił strzał. Po rzucie rożnym, Krzysio G. próbuje poprawić strzałem z główki, ale chybia. W 9 minucie para Jasio G. i Krzysio G. wypracowuje sytuację strzelecką, ale to Nikodem B. minutę później przejmuje w polu piłkę i po krótkim rajdzie strzela swojego pierwszego w tym sezonie gola. Jest 1: 0 dla nas, na wyjeździe!!! W dodatku styl gry daje nadzieję na kolejne bramki. Szczęścia próbuje Adam S., mamy faul i rzut wolny wykonywany przez Nikodema B. Strzał dobry, ale obroniony. Za chwilę tuż obok słupka strzela ponownie Krzyś G. W 16 minucie akcję inicjuje Maciej Ś., ale Nikodem B. złapany jest na spalonym. Korona wyprowadza bardzo groźny atak, wraca Adam S., przeszkadza napastnikowi, piłkę przechwytuje Piotr B., przepycha się do przodu, podaje do Nikodema B., który jest sam na sam z bramkarzem. Będzie gol! Kibice wstrzymują oddech…Piłka po strzale jakby ściągnięta wzrokiem trenera Korony mija o centymetry dalszy słupek…Walczymy dalej. Przed końcem pierwszej połowy obrona gra mądrze, pomocnicy pilnują środka pola, wyraźnie widać, że to JKS ma sytuację pod kontrolą. Wszyscy są dobrej myśli, dalekie strzały Korony wyłapuje Kacper S.

Druga połowa to ciąg dalszy emocjonującego widowiska. Korona zbiera siły, próbuje ataków, ma kolejne rzuty rożne. Pięknie interweniuje Paweł B. powstrzymując zdecydowanie i czysto napastników Korony. Ci nie znajdując dojścia do naszego pola zaczynają grać ostro, faulowani są Krzysio G., Adam S., Igor N. W 10 minucie strzela Nikodem B., po chwili kolejna szansa, do akcji włącza się Hubert P. próbujący strzału po zagrywce Krzysia G. i Nikodema B. W 18 minucie Adam S. podaje piłkę do Krzysia G. wybiegającego na czystą pozycję, jest to 110% szansy, ale…cóż, gdyby nie ten bramkarz, stojący dokładnie w linii strzału… Jęk zawodu trybun JKS, niedowierzający własnemu szczęściu kibice Korony… Skąd znamy to uczucie? Suma niewykorzystanych sytuacji niebezpiecznie zaczyna nabrzmiewać… Cóż, mamy ładne zagrania, rajd Krzysia G., dośrodkowanie do Mikołaja P., przegrany pojedynek z kolejnym obrońcą Korony, kontra i piłka złapana przez wysuniętego Kacpra S. Ponownie kontra Korony, zamieszanie pod naszą bramką i niestety tracimy gola, dość przypadkowo. W 25 minucie jest remis 1:1. Punkt na wyjeździe to też coś, może uda się strzelić na wygraną? Szansa pojawia się po faulu na Adamie S. i rzucie wolnym dość blisko bramki Korony. Do piłki podchodzi Nikodem B., strzela mocno ponad murem, ale niestety też ponad bramką. Ostatnia minuta meczu, już wszystko jasne, mamy remis. W piłce gra toczy się jednak do ostatniej sekundy, co bardzo boleśnie odczuwamy tracąc pechowo drugą bramkę w chwili zamieszania. Nikt z kibiców nie wierzy w to, co się stało w Zakrzewie. Wynik 1: 2 wydaje się chichotem losu, absolutnie nie oddaje tego, co działo się na boisku, czują to zawodnicy a w oczach niektórych widzimy wyraźnie łzy i rozpacz. Głowa do góry chłopaki! Dziękujemy Wam za wspaniałe emocje i doskonałą grę.

JKS – Huragan Pobiedziska   – do przerwy 0:0

Gramy u siebie z drużyną z czoła tabeli. Nasz skład chyba najbardziej krytyczny w sezonie, brak Jasia D., Andrzeja K., Kacpra S., Krzysio G. w bramce… Można zadać wersję słynnego skądinąd pytania: „Panie trenerze jak grać?” Trzeba zauważyć, że drużyna była silnie zmotywowana i absolutnie nikt z drużyny przeciwnej nie miał świadomości naszych problemów. Dowodzi to hartu ducha a także umiejętności całego zespołu. Przecież nie trafiliśmy do tego poziomu rozgrywek przez przypadek. Wywalczony awans daje nam realną szansę gry jak równy z równym z każdą drużyną grupy. Miejmy świadomość, że jesteśmy w porównaniu z innymi klubami bardzo młodą stażem drużyną, piłkarskim oseskiem w gronie doświadczonych wyg.

Nie było tego widać przez całą pierwszą połowę, Huragan nie miał okazji wyprowadzenia ŻADNEJ, spójnej akcji, powstrzymywała go nasza obrona i wysoki pressing. Już w 3 minucie mamy rzut wolny po faulu na Adamie S. Wykonuje go sam poszkodowany, piłka mija mur i spada do bramki gdzie łapie ją dobrze ustawiony bramkarz. Kontrę Huraganu powstrzymuje Paweł B., odbiera piłkę, przejmuje ją Piotr B., blokują go obrońcy Huraganu, aut. W 6 minucie pierwszy strzał na naszą bramkę wyłapuje Krzysio G. Z prawej strony biega Jasio G., zagrywa z Pawłem B., walczy Piotr B. faulowany w środku pola. Jest już 14 minuta, strzał z rzutu wolnego mija bramkę Huraganu. Gra cały czas jest bardzo szybka i twarda, nikt nie ma wyraźnej przewagi, choć optycznie nasi prezentują się lepiej. Z lewej strony biega Nikodem B., pojawia się Maciej Ś., absorbują uwagę obrony Huraganu, przeszkadzają w wyprowadzeniu kontry. Ponownie akcja Jasia G. i Pawła B. zakończona strzałem na bramkę Huraganu. W 21 minucie po drugim faulu na Adamie S. znowu szansa, ale zbyt mocno uderzona piłka leci ponad poprzeczką. Przeciwnicy grają ostro, mają na koncie już kilka fauli, kolejny na Macieju Ś., rzut wolny wykonuje Nikodem B., strzał, piłka trafia rykoszetem Adama S., odbija się, leci wprost do bramki, mija obrońców, mija bramkarza i…mija też dalszy słupek o przysłowiowy włos… Wracamy do gry, toczą się twarde pojedynki, w końcówce pierwszej połowy silny strzał Huraganu broni Krzysio G.

Choć na dworze ziąb, widzów nie brak. Sympatycy Huraganu stanowią grupę dorównującą liczebnie naszej, mamy jednak przewagę – pojawia się sam Prezes. Możemy przekazać meldunek – gra wyrównana, nie przegrywamy. Doping na dobrym poziomie, niektórym dokuczają gardła, brak trąbek, ale temperatura w sercach odwrotnie proporcjonalna do tej na zewnątrz. Gdzie tam skulonym na trybunach, drżącym zwolennikom Huraganu do wyprostowanych, pełnych wigoru kibiców JKS.

Drugą połowę zaczyna ciekawe zagranie Igora N. z Nikodemem B., tracimy piłkę, akcja przenosi się na naszą połowę, napastnik Huraganu strzela, Krzyś G. wybija. Rzut rożny, ponownie strzał, na szczęście obok. W 3 minucie znowu uderzenie Huraganu, Krzyś G. broni, piłka spada na ziemię, tuż obok przeciwnika, krótki strzał kieruje ją do siatki. Przegrywamy 0:1. Zaczynamy od środka, tempo nie spada, Piotr B. skutecznie walczy, na pozycję próbuje wyjść Hubert P. Piłka wraca na naszą połowę, obrońcy dają się wyprzedzić i rozpędzony na skrzydle napastnik nr 7 strzałem w lewy róg bramki nie daje szans Krzysiowi G. W 10 minucie przegrywamy 0:2. Czekamy na kontaktowego gola, próbę ataku podejmuje Piotr B. i Adam S., brakuje wciąż strzału. Minutę później rajd Nikodema B., zbyt długie wypuszczenie piłki, szybszy okazuje się bramkarz Huraganu. Za chwilę piękne, mocne i celne uderzenie z dystansu Pawła B., bramkarz Huraganu paradą wybija piłkę na rzut rożny. Tak niewiele brakowało…Po rzucie rożnym Nikodem B. strzela obok, piłka ociera się o obrońców, drugi rzut rożny. W 14 minucie faul na Adamie S. i dwa razy wykonywany rzut wolny, zakończony uderzeniem w mur. Ponownie faul, tym razem na Piotrze B., krótkie wykonanie, kontra i nagle w znakomitej sytuacji jest napastnik Huraganu z nr, 16 ale nie wytrzymuje presji i fatalnie strzela wysoko nad bramką. Było groźnie…. W 22 minucie widzimy ładną akcję, piłkę spod nóg napastników wyłuskuje Adam S., podaje do Nikodema B., ten po dryblingu ponownie kieruje ją do Adama S., ale niestety mamy spalony…Znowu groźna kontra Huraganu, na boisko wchodzi Jasio K. Walka wciąż twarda i szybka, rajdy Nikodema B., ale gola wciąż brak. Biega Hubert P., pracuje Mikołaj P., świetne zagrania ma Maciej Ś. 27 minuta okazuje się pechowa, szczególnie dotkliwie dla Krzysia G. Znakomita postawa w bramce w całym meczu, skuteczne parady, a teraz wyjście o cal za daleko, piłka po strzale Huraganu muska końce palców, prześlizguje się w kierunku bramki, Krzyś podejmuje próbę jej dogonienia, ale jest bez szans i piłka nieubłaganie wtacza się za linię bramkową i mamy 0:3. Wyniku nie zmieniają wysiłki i akcje wyprowadzane przez Michała J., zagrania Jasia G. i Jasia K. Jasio K. w końcówce jest faulowany, upada, ale na szczęście nic się nie stało. Szkoda wyniku, zabrakło piłkarskiego szczęścia, bo poziom umiejętności i zaangażowanie absolutnie nie odbiegał od tego, co reprezentował przeciwnik.

 

W trzech kolejnych meczach zabrakło punktów, nie zabrakło natomiast materiału do przemyśleń, dobrej nauki, a przede wszystkim okazało się, że pomimo poważnych problemów kadrowych drużyna potrafi skutecznie walczyć z najsilniejszymi zespołami. Są to solidne podstawy do poprawy pozycji w rundzie wiosennej, a przy odrobinie szczęścia nawet w ostatnich meczach jesiennych. Życzymy tego gorąco naszym wspaniałym zawodnikom!

 Relacja przeprowadzona przez Pana Bogusława Sobalę.